poniedziałek, 12 stycznia 2009

O naturze mieszkańców Relatywiziemii

Mój przyjaciel włączył mi kilka filmów o kosmitach. W sumie z przykrością stwierdziłam, że wyobrażenia ludzi względem pozasferowców są dość ubogie i prostolinijne. Nie mogę niestety za to nikogo winić, chociaż, gdy wszędzie widzi się 'małe, zielone ludziki', budzi się gdzieś w środku odczucie śmiechu i naiwnej litości. Może dlatego, że wiem, jak naprawdę wyglądają niektóre rasy i z całą pewnością mogę powiedzieć, że nawet na Corocznej Galsicjańskiej Fecie nie było nic, co chociaż leżałoby koło takiej wyrośniętej, zielonej mrówki z oczami wielkości kuli do kręgli.
Pozapłaszczyznowcy wyglądają tak samo. Wszyscy - nie ma wyjątków. Różni się tylko nasza rzeczywistość - nic poza tym. Są te same miejsca, takie same punkty geograficzne - przynajmniej na ziemiach. Jesteśmy ludźmi, tylko trochę innymi. Widać to chociażby po naszych wyobrażeniach Słonecznych Ziemian. Sam zdrowy rozsądek podpowiadał nam, że nie różnią się tak wiele od Galsicjan. Ale jednak...

Kolor włosów zależy od dominującego w układzie znaku księżyca, podczas Owocowania. W Bo, dominuje czerwony kiężyc, czwarty z kolei - nazywany też Cezną. Ja urodziłam się w Bo i w dodatku w samym jego środku. Moje włosy są czerwone jak ogień zachodzącego słońca na ziemskim horyzoncie. Kolor oczu zależy od księżyca, który znajduje się zupełnie po drugiej stronie dominującego w danej fazie. W moim przypadku był to najmniejszy - Jugo; błękitny. Kolor skóry zależy akurat od uwarunkowania genetycznego. Najczęściej jest to zwykły, jasny. Jak Słoneczni Ziemianie.

- To musisz mieć wielu sobowtórów i imienników, skoro wszystko zależy od ustawienia księżyców - parsknął mój przyjaciel parząc to paskudztwo zwane kawą.

- Nie - odpowiedziałam - Nasycenie kolorów zależy od stopnia wzajemnej akceptacji księżyców i ich pozycji względem siebie podczas Owocowania. Jeśli urodziłabym się 20 dni wcześniej, miałabym włosy jasno pomarańczowe, a oczy zimnej szarości. Jeśli 20 dni później, oczy byłyby niemalże granatowe. A urodę każdy ma inną; tak jak u Was.

- A co z imionami? Jeśli ktoś urodzi się tego samego dnia, co ty? - zapytał wiążąc worek na śmieci.

- Męzczyzna nazywałby się U'mbo Sithre. Sithre oznacza mężczyznę. A każdego dnia cyklu roku, może przyjść na świat tylko dwóch Galsicjan. Kharta i Sithre. Kobieta i mężczyzna.

- To tak, jak w Chinach - zaśmiał się mój przyjaciel wychodząc. A ja nie zrozumiałam.

Z tego, co zauważyłam, Ziemianie rodzą i rodzą. Czasem chodząc po ulicach wszędzie widzę te taczki z dziećmi i Kharta, które ją pcha. W sumie to ciekawe, dlaczego na Relatywiziemii tak nie jest. Może rzeczywiście byłoby zbyt wiele podobnych do siebie Galsicjan?

Brak komentarzy: